Letnich uczuć czar… Recenzujemy „Sekretny Świat Arrietty”!

Piękne i subtelne relacje to specjalność studia Ghibli. Wiele filmów wytwórni opiera się na misternym związku dwóch postaci, zazwyczaj damskiej i męskiej (np. „Szept Serca”, „Ruchomy Zamek Hauru”). Więzy pomiędzy głównymi bohaterami napędzają wydarzenia i stają się osią fabularną, wokół której krążą wszystkie inne wątki filmów. Nie inaczej wygląda przypadek „Karigurashi no Arrietty”, uroczej animacji Ghibli z 2010 roku. Jej tytuł można tłumaczyć jako „Arrietty Pożyczalska”, ale amerykański dystrybutor nazwał go „The Secret World of Arrietty”, czyli „Sekretny Świat Arrietty”. Niezależnie od tytułu, film prezentuje jedną z ładniejszych relacji ostatnio wykreowanych przez studio. To historia o niewinnym zauroczeniu, które rodzi chęć pomocy i ochrony, pomimo wszelkich przeciwności. 

Na początku jednak każda świetna relacja potrzebuje dobrze skontrastowanych bohaterów. Protagonistką filmu jest Arrietty, 14-letnia, rudowłosa dziewczyna, która zmieściłaby się w ludzkiej dłoni. Mieszka wraz z rodzicami pod uroczym domkiem w Koganei, we wschodnim Tokio. Jest bardzo silna, zwinna i szybka. Umie uciec przed kotem i wspiąć się po każdej ścianie, a ponieważ jej rodzice mają dużo zajęć w związku z dbaniem o dom, jest często zdana tylko na siebie. Przez to zachowuje się bardzo dorośle jak na swój wiek, ale krąży też nad nią widmo samotności. Prócz rodziców Arrietty nie zna żadnych innych „małych ludzi”. Aby przeżyć rodzina bohaterki trudni się „pożyczaniem” – gdy właściwi domownicy śpią jej ojciec wkrada się do środka domu i zabiera rzeczy „których nikomu nie będzie brakować”, takie jak kostka cukru lub taśma klejąca. 

Akcja filmu rozpoczyna się, gdy Arrietty ma po raz pierwszy towarzyszyć ojcu podczas „pożyczania”. To ryzykowna wyprawa – do domu przybył nowy człowiek, młody chłopak o imieniu Sho. Jest chory na serce i bardzo słabowity, każdy wysiłek to dla niego ogromne obciążenie. Za tydzień czeka go skomplikowana i ryzykowana operacja. Choć zachowuje się nadzwyczaj spokojnie, jest dla rodziny Arrietty zagrożeniem. Młodzi ludzie bywają ciekawscy i trzeba na nich szczególnie uważać. Nikt nie może się dowiedzieć o istnieniu „pożyczalskich”. Uzupełnienie zapasów okazuje się być jednak ważniejsze od niebezpieczeństwa. Mała bohaterka zakrada się wraz z ojcem do pokoju przybysza w celu zdobycia chusteczki higienicznej. Gdy jest już bliska sukcesu, dostrzega, że patrzy na nią para dużych, brązowych oczu. Sho staje się świadkiem jej „pożyczania”. Później chce się dowiedzieć o małej Arrietty jak najwięcej, nie wiedząc nawet jak wielkie zamieszanie spowoduje tym samym w jej rodzinie.

Sho jest wątły i kruchy, ale dla malutkiej bohaterki to wciąż gigant. W ludzkim świecie jest bezużyteczny, słaby i smutny. Zawsze musi polegać na innych. Nie stawia się przed nim żadnych oczekiwań i wymagań, gdyż i tak wiadomo, że nie byłby im w stanie sprostać. Sho traci wolę życia. Silna, zdeterminowana i samodzielna Arrietty jest jego przeciwnością. Poprzez ograniczenia i obciążenia wiążące obydwie postacie nawiązuje się piękna relacja. Sho nigdy nie był w stanie nikogo bronić i nikomu pomóc, ale nawet ze swoją chorobą, jest w stanie wesprzeć Arrietty. Niezależna bohaterka natomiast, zyskuje osobę poza rodzicami, na której może choć trochę polegać. Postacie dopełniają się nawzajem. Ich sytuacje łączą się ze sobą na wielu poziomach. Motywem przewodnim filmu jest przetrwanie i wola przeżycia. Arrietty jest zdrowa i chce żyć, ale możliwe, że jej gatunek jest skazany na zagładę. Sho z drugiej strony powoli zdaje sobie sprawę ze swojego niepewnego losu, ale wie, że jest tylko jednym z wielu.

 

Wszystko to ma miejsce w pięknej, letniej scenerii pełnej kwiatów i słońca. Filmy studia Ghibli słyną z nadzwyczajnej plastyki, a „Sekretny świat Arrietty” nie odchodzi od tych standardów. Tła są ręcznie malowane i można się na nie patrzeć bez końca wynajdując urocze detale. Szczególnie interesujący jest dom „pożyczalskich”, pełen różnych sprzętów zrobionych ze znanych ludziom przedmiotów. Sam sposób, w jaki „mali ludzie” żyją i poruszają się po wielkim budynku jest bardzo pomysłowy, ale zarazem realistyczny. Letniej scenerii towarzyszy muzyka Cecile Corbel, francuskiej artystki folkowej grającej na harfie. To bardzo przyjemne połączenie, choć momentami muzyka odwraca uwagę od obrazu i nieco go przytłacza. Utwory Cecile będą też pewnym zawodem dla fanów Joe Hisaishiego, kompozytora ścieżek dźwiękowych wielu innych filmów wytwórni. Warto wspomnieć, że choć „Arrietty”, jest produkcją studia Ghibli, to jej reżyserem nie jest słynny Hayao Miyazaki, a Yonebashi Hiromasa. Miyazaki współtworzył scenariusz i pomagał młodemu reżyserowi w jego debiucie. Film jest adaptacją powieścią Mary Norton „Pożyczalscy”. Ekranowe wydarzenia łączą treść dwóch książek z serii i zmieniają je tak, by wpasowały się w współczesną rzeczywistość.

Nastrój produkcji jest bardzo spokojny, wręcz kojący. Historia nie jest skomplikowana i zamyka się w 94 minutach. Dla niektórych brak treściwej „akcji” może być wadą, ale film rekompensuje ją porządną konstrukcją, wspaniałą relacją pomiędzy postaciami i piękną plastyką. Nie wiadomo kiedy, i czy w ogóle, animacja trafi do Polski, ale można zaopatrzyć się w amerykańskie DVD z porządnym, choć bardzo młodzieżowym dubbingiem. Główne role grają w nim gwiazdy „Disney Channel”. Największym problemem amerykańskiego DVD jest niejasny los japońskiej ścieżki dźwiękowej. Innym rozwiązaniem jest zakup brytyjskiej wersji filmu. Prócz wyspiarskiego dubbingu można na niej znaleźć oryginalną ścieżkę językową i angielskie napisy. 

 

Dodaj komentarz »

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *