Smutny film o przemijaniu. Recenzja „Iluzjonisty”

iluzjonista-01Nikt nie lubi, gdy czas jego świetności dobiega końca. A właśnie w takim momencie znajduje się główny bohater „Iluzjonisty” Sylvaina Chometa, starzejący się magik.

Sylvain Chomet jest w Polsce twórcą znanym zarówno wśród miłośników komiksu (napisał scenariusz do „Dziadka Leona” wydanego nakładem Egmontu), jak i animacji („Starsza pani i gołębie” oraz „Trio z Belleville”). „Iluzjonista” to jego ostatni, goszczący w lokalnych polskich kinach, projekt.

Film bazuje na nigdy niezrealizowanym scenariuszu napisanym w latach 50. przez aktora, mima i reżysera Jacquesa Tati’ego. Miał on być odpowiedzią aktora na wstyd związany z porzuceniem córki. Kontrowersji wokół owego tekstu jest wiele, ale my skoncentrujmy się na jego zaadaptowaniu przez Chometa.

iluzjonista-02

Druga połowa XX wieku to okres narodzin konsumpcjonizmu i kultury masowej, które wypierają dotychczasowe pojmowanie sztuki. Nastają czasy, gdy wyciąganie królika z cylindra nie jest już żadną atrakcją.  Iluzjonista Tatischeff jest jednym z przegranych artystów starej daty. Z Paryża przenosi się do Londynu, gdzie daje pokazy swoich sztuczek przed widownią niekoniecznie zainteresowaną tym, co chce im zademonstrować. W swojej wędrówce trafia w końcu do szkockiej wioski gdzie poznaje pokojówkę Alice. Młoda, naiwna dziewczyna daje się uwieść magii Tatischeffa. Razem wyjeżdżają do Edynburga, osiadają w hotelu i próbują prowadzić w miarę normalne życie. Wielkomiejski świat budzi w Alice rozmaite zachcianki, których spełnianie bierze na siebie magik. Tati podejmuje kolejne próby zdobycia odbiorców dla swojej sztuki, ale też, imając się różnych zajęć, pieniędzy na fanaberie dziewczyny.  W końcu przychodzi moment, że nie może jej więcej zaoferować, bo magiczne sztuczki to jedyne co potrafi.

Dla jednych widzów to co łączy Tatischeffa i Alice będzie relacją ojca z córką, dla innych niezdrową fascynacją podszytą syndromem lolity. Więź tej dwójki pełna jest niedomówień i dwuznaczności. Oboje wydają się być zadowoleni z takiego układu, do czasu gdy Alice zaczyna interesować się młodym chłopakiem.

iluzjonista-03

Tatischeff, jak i pozostali cyrkowi artyści mieszkający w edynburskim hotelu są symbolem odchodzącej w zapomnienie kultury elitarnej, tworzonej z pasji przez utalentowanych sztukmistrzów, a nie wyłącznie pod publikę. Postaci cyrkowców tracą wiarę w to co robią, bo nie są już w stanie zabawiać ludzi. Przeciwwagą dla momentami przygnębiającej wymowy filmu jest groteskowy humor, którego źródłem staje się niezdarny Tati.

Wykonany w technice ręcznej animacji, gdzieniegdzie tylko wzbogaconej efektami komputerowymi, film pełen jest przepięknych i kolorowych pejzaży i szczegółowych ujęć architektury. Taka kompozycja doskonale współgra z niespieszną fabułą.

Skierowany do wymagającego odbiorcy „Iluzjonista” jest przykładem kina kontemplacyjnego, mającego na celu wydobycie kameralnego dramatu jednostki. To słodko-gorzka, melancholijna historia o artyście, którego czas przeminął.

iluzjonista-06iluzjonista-05iluzjonista-04

Dodaj komentarz »

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *