Wieczór z Szynką! Recenzujemy „Piratów”!

Jedna z popularnych internetowych zagwozdek każe odpowiedzieć na pytanie kto jest lepszy – piraci czy ninja. Niegdyś zawsze stawiałam na zamaskowanych wojowników rzucających ostrymi „gwiazdkami”, ale teraz, po obejrzeniu najnowszego filmu studia Aardman„Piraci!” muszę się poważnie zastanowić. W końcu pirat piratowi nierówny.

Kiedy już wydawało się, że brodaci mężczyźni z hakami zamiast rąk to temat tak ograny, że nikt nie pokusi się o kolejny film z ich udziałem, do kin wkroczyli nowi, animowani i bardzo ekscentryczni „Piraci!” (w 3D). Nie straszne im potwory i brytyjska armia. Ich pasją są morze i plądrowanie, a sensem życia „wieczór z szynką”. Znają się na kamuflażu i artylerii, uwielbiają swojego kapitana i kochają pokładową papugę Polly. To zgrana drużyna dziwadeł, która potrafi wyjść cało z każdej opresji. Mimo to nikt ich nie szanuje. Choć kompania nie zwraca uwagi na przytyki innych, boli to ich przywódcę Kapitana Pirackiego. Postanawia on zrobić wszystko, żeby poprawić swoje notowania wśród innych grabieżców i zamierza zdobyć tytuł „Pirata Roku”. Niestety konkurencja jest duża, a łupy ekscentrycznej kompanii nie mogą się równać ze skarbami zgromadzonymi przez przeciwników. Choć Kapitan Piracki dwoi się i troi, wszystkie starania spełzają na niczym. Jego ostatnią nadzieją jest napotkany naukowiec Charles Darwin, który twierdzi, że dzięki pokładowej papudze Polly obaj mogą zdobyć sławę i skarby wspanialsze od łupów piratów.

Przygody wesołej załogi są zabawne, ale na sposób brytyjski. Jeśli widz nie jest fanem humoru pełnego absurdu, groteski i abstrakcji, to zagrywki „Piratów!” mogą go nie śmieszyć. W końcu żarty o „przynęcie z dzieci” są na pewien sposób dowcipami elitarnymi. Na szczęście miłośników wyspiarskiej komedii ci w Polsce dostatek. Problem pojawia się jednak, gdy brytyjski humor trzeba oglądać z polskim dubbingiem, który, choć porządny, po prostu nie jest brytyjski. Brakuje charakterystycznego akcentu, w tłumaczeniu gubi się też parę dowcipów. Co gorsza, Polakom nie dano wyboru wersji językowej i film w kinie oglądać można było jedynie po polsku. Pozostaje zakupić DVD.

Animacja stop-motion stoi na najwyższym poziomie, czego oczywiście należało się spodziewać po studiu Aardman, twórcach takich perełek jak „Wallace i Gromitt” czy „Uciekające Kurczaki”. W „Piratach!” na uwagę zasługuje bogata mimika lalek (250 twarzy dla samego Kapitana) i włosy, w szczególności te na brodzie. Zrezygnowano z plasteliny i użyto kamery cyfrowej, która usprawniła proces rejestracji. Ze względu na sporą ilość postaci i rozmach produkcji, członkowie studia uznali „Piratów!” za swój największy dotychczasowy projekt. Na szczęście pomimo wprowadzonych unowocześnień i ogromu pracy animacja nie straciła lalkowego czaru, specyficznego przetarcia w chodzie i uroku miniaturowych scenografii.

„Piraci!” to pozycja obowiązkowa dla każdego entuzjasty animacji lalkowej, fana brytyjskiego humoru i miłośnika drewnianych łajb, złotych zębów i „aargh!”.

 

Dodaj komentarz »

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *